I'm back
***
Dziewczyna pakowała wszystkie swoje rzeczy do wielkiej zielonej walizki. Miała opuścić miejsce, w którym przez ostatnie dni czuła się najszczęśliwsza na świecie. Musiała to zrobić. Dla siebie, dla Toma. Mimo wszystko cieszyła się. Nareszcie mogła uwolnić się od życia na marginesie i od ciągłego wstrzykiwania w siebie narkotyku, który już nie pomagał. Czuła, że może zacząć od początku.
Po raz ostatni spojrzała na mieszkanie, w którym spędziła ostatnie półtora roku. Nie miała wielu wspomnień, bo większość tego czasu spędziła na haju. Postanowiła, że zachowa tylko te wspomnienia, które były związane z Tomem. To tu zaczęła nowe życie. Wiedziała, że nie może nie czuć chociaż odrobiny sympatii do tego miejsca. Uśmiechnęła się i po raz ostatni przekroczyła próg pomieszczenia.
***
-Ta klinika jest najlepsza. Dobrze strzeżona, skuteczna i dyskretna. Nikt się nie dowie, kim naprawdę jesteś. – mówił David.
-Jesteśmy. Oboje idziemy na odwyk. – rzucił Tom. Nicole siedziała obok niego na kanapie w mieszkaniu chłopaków. Od półgodziny sprawdzali wszystkie kliniki odwykowe w Niemczech. Simone z Billem szukali w Internecie coraz to innych klinik, a Gustav i Georg załatwiali wszystkie sprawy związane z nieobecnością Toma.
Manager spojrzał przelotnie na dziewczynę i zamruczał coś pod nosem. Nie brzmiało to zbyt pochlebnie. Tom zmarszczył brwi.
-Co mówiłeś?
-Nic szczeniaku. Pakujcie się. Jedziecie natychmiast.
Simone i chłopcy pojechali na wywiad. Musieli złożyć oświadczenie, że Tom jedzie na terapię z powodu rzadkiej choroby mięśni. David miał pojechać do szpitala po fałszywe zaświadczenie lekarskie. Rzekomo chory Tom został w mieszkaniu. Poszedł pod prysznic, a swojej dziewczynie polecił się spakować.
Nicole stała przy walizce wybierając ubrania, które chciała wziąć ze sobą. Odrzuciła wszystkie ciuchy, które nosiła do klubu. Zostawiła tylko luźne koszulki, dżinsy i bluzy. Nie było tego wiele, ale nie narzekała. W końcu ma przed sobą największą szansę w jej życiu. Spakowała się do niewielkiej torby. W myślach widziała siebie i Toma po odwyku. Szczęśliwych, wolnych. Mogłaby wrócić do szkoły, potem zdać na studia i znaleźć pracę. Może nawet założyłaby rodzinę…
Nagle drzwi do pokoju otworzyły się i wpadł David.
-Siadaj na tyłku i słuchaj mała zdziro! – wysyczał.
Przerażona dziewczyna usiadła posłusznie.
-Słuchaj bardzo uważnie. Nie myśl sobie, że będę za ciebie płacił. Klinika jest droga. Wystarczy, że ten idiota się wkopał i teraz go trzeba wyciągać. Nie prowadzę akcji charytatywnej. Z Kaulitza coś jeszcze będzie, zarobi dla mnie furę kasy jak już wylezie z odwyku. Ty jesteś niczym i to przez ciebie pojawiło się to całe gówno, więc nie spodziewaj się, że cię za to wynagrodzę. Zabieraj wszystkie swoje rzeczy i spierdalaj do dziury, z której wypełzłaś. Nic tu po tobie. Tomem się zajmiemy. Wyślę ci pocztówkę z autografem. Będziesz miała na co wylewać łezki.
Siedziała osłupiała. Czuła, że jej świat, który zaczęła odbudowywać rozbił się na miliardy kawałeczków. W jednej chwili człowiek, którego uważała za litościwego i dobrego stał się potworem z piekła rodem.
Mężczyzna złapał Nicole za rękę. Otworzył jej walizkę i jedną ręką wrzucił tam torbę, w którą się spakowała i resztę rzeczy. Zamknął to wszystko i wyciągnął dziewczynę na zewnątrz. Szarpanie na nic się nie zdało. Kiedy zaczęła wołać o pomoc David zdzielił ją łokciem w brzuch. Wszystko działo się szybko. Zapakował ją do samochodu i odjechał z piskiem opon. Biedna Nicole nie mogła nic zrobić. Zanim się zorientowała byli już daleko od mieszkania. Po piętnastu minutach dotarli na stację kolejową.
-Masz tu bilet. Do Stuttgartu. Nawet nie próbuj wracać. A już na pewno kontaktować się z Tomem. Będzie lepiej dla nas jak o nim zapomnisz. To – wcisnął jej w rękę plik banknotów. – powinno wystarczyć na zadomowienie się. W środku jest kartka z adresem mieszkania. Poradzisz sobie. Załatw sobie pracę. Z taką ładną buzią na pewno ci się uda. – mężczyzna uszczypnął Nicole w policzek. Odepchnęła go.
-Nigdzie nie jadę – wyjąkała.
-Jesteś pewna? – David uśmiechnął się złośliwie i wepchnął Nicole w ramiona dwóch umięśnionych mężczyzn. Ci zaciągnęli ją do pociągu, który za 5 minut miał odjechać. – Dopilnujcie by dotarła na miejsce! – zawołał za nimi manager TH.
Mięśniaki brutalnie wepchnęli czarnowłosą do przedziału w jednym z wagonów. Na nieszczęście dla niej był pusty. Goryle zamknęli drzwi i zasłonili szyby. Jeden z nich siadł naprzeciwko Nicole, drugi obok niej. Zrozpaczona dziewczyna nie wiedziała, co robić. Skuliła się na siedzeniu. Pociąg ruszył. Poczuła jakby ktoś przeszył sztyletem jej serce. Wybuchła spazmatycznym płaczem. Żaden z mężczyzn, którzy ją pilnowali nie zareagował. Szlochając wymacała plik banknotów.
-Błagam. Wypuście mnie. Mogę wam zapłacić! Błagam!
Nie odpowiedzieli. Próbowała wcisnąć im pieniądze, ale nic to nie dało. Jeden z goryli odepchnął ją i siłą przytrzymał na siedzeniu. Nicole wiedziała, że to koniec. Poddała się. Już nigdy nie zobaczy swojego ukochanego.
-Przepraszam, Tom. Kocham cię.
***
-Kochanie już skończyłem. Chcesz się też wykąpać? – Tom wkroczył do pokoju, w którym Nicole przygotowywała się do wyjazdu. Nikogo jednak nie zastał. Coś go tknęło. Przeszukał całe mieszkanie, ale nie znalazł ani walizki Nicole ani jej samej. Niepokój zmienił się w panikę. Nagle usłyszał trzaśnięcie drzwi wejściowych. Poczuł ulgę, ale do mieszkania nie weszła dziewczyna tylko David.
-No cześć. Jak tam? Gotowi? Mam już te papiery. W klinice czekają.
-Nie widziałeś Nicole?
-Nie ma jej tu? – mężczyzna ze zdziwieniem rozejrzał się po mieszkaniu.
-Cholera jasna! Gdzie ona jest?!
-Może uciekła? Nie dziwię się. Ćpun zawsze będzie ćpunem. Może poszła dać dupy za działkę hery…
Urwał, kiedy Tom popchnął go na ścianę.
-GDZIE ONA JEST?! CO JEJ ZROBIŁEŚ SKURWYSYNIE?!
-Uspokój się palancie! Jest tam, gdzie jej miejsce! W rynsztoku!
Dredziarz wpadł w furię. Zaczął okładać Davida pięściami wykrzykując coraz to nowe przekleństwa. Nie był jednak wystarczająco silny. Po chwili mężczyzna uwolnił się, złapał Toma za koszulkę i rzucił na podłogę.
-To była zwykła szmata. Nie pozwolę żeby zniszczyła to wszystko, na co pracowałem kilka lat! – wycelował palec w gitarzystę. – Nie pozwolę żebyś ty to zniszczył! Nigdy jej nie zobaczysz! Pójdziesz do tej cholernej kliniki, wyleczysz się, wyjdziesz i dalej będziesz zarabiał dla mnie pieniądze! I NIE MASZ NIC DO GADANIA! – wrzasnął, kiedy zobaczył jak Tom otwiera usta. – Nie możesz mnie też zwolnić! To ja was stworzyłem! I nie stać was na odszkodowanie!
Dredowaty o tym wiedział. W chwili, kiedy to sobie uświadomił dopadła go rozpacz. David spojrzał na niego z pogardą i wyszedł. Chłopak położył się na podłodze szlochając cicho. Wszystko stracone. To koniec.
NIE!
Tom zacisnął pięści ze złością. Nie mógł pozwolić, by wszystko tak się skończyło. Będzie walczył.
-Znajdę cię Nicole. – wyszeptał. – Przyrzekam ci, że znajdę cię chociażbym miał przejść na piechotę cały kraj, albo cały świat! A moim przewodnikiem będzie nasza miłość. Przyrzekam, Nicole. Kocham cię.
Nastrój:
tagi:
Część VI
niedziela, 21.czerwca.2009, 23:02
Simone stała przy oknie i patrzyła przez nie zamyślona. Po tym, co usłyszała od jednego ze swoich synów nie mogła pozbierać myśli. Obwiniała się o to, co stało się z Tomem. Uważała, że za mało ich pilnowała. Mimo to od razu postanowiła zdrowo ochrzanić Davida, który zajmował się chłopcami. Nie opuszczały jej typowe matczyne pytania: dlaczego to akurat mój syn musiał wpaść w to bagno? Dlaczego nie przypilnowałam go dokładnie? Z trudem powstrzymała łzy. Musi być silna. Także ze względu na Billa. Chłopak ma już wystarczająco dużo zmartwień.
Simone dręczyła też inna myśl. Co z Nicole? Usłyszała całą jej historię. Na początku ogarnęła ją furia i natychmiast zapragnęła dostać tą diabelską dziewuchę w swoje ręce, ale w miarę słuchania jej wściekłość topniała. W końcu zostało tylko współczucie i instynkt macierzyński. Matka bliźniaków poczuła, że musi się zaopiekować tą biedną skrzywdzoną przez życie dziewczyną. Zrozumiała, że to nie Nicole jest winna temu, że Tom wpadł w nałóg.
-Mamo? - cichy płaczliwy szept Billa sprawił, że Simone natychmiast ocknęła się z zamyślenia.
-Słucham?
-Co zrobimy?
-Wszystko, co można. Pomożemy im.
***
Nicole poczuła na swojej twarzy ciepłe promienie słońca. Uśmiechnęła się nie otwierając oczu. Leżała na boku, a Tom spał przytulony do jej pleców. Poczuła jego ciepły, miarowy oddech na karku i przeszedł ją dreszcz. Nie przestając się uśmiechać odwróciła się delikatnie by spojrzeć na twarz ukochanego. Sen pozbawił go wszystkich zmartwień co wygładziło jego twarz i gitarzysta wyglądał teraz jak mały bezbronny chłopiec. Nie jak już prawie dorosły mężczyzna. Dotknęła jego ust i natychmiast zapragnęła ich posmakować. Zbliżyła się do chłopaka i pocałowała go. Po sekundzie poczuła jak Tom przyciąga ją do siebie bliżej oddając pocałunek. Zaśmiała się cicho. Okazało się, że dredowaty tylko czekał na to aż Nicole się zbudzi.
Gdy się kochali dla dziewczyny czas się zatrzymał. Była tylko ona i jej ukochany złączeni w miłosnym uścisku. Wiedziała już, że to ten jedyny. Nie mogła uwierzyć, że go znalazła. Ta miłość była absurdalna. Zrodzona w warunkach całkowicie jej zaprzeczających. Miłość w świecie narkomanów – niedorzeczne.
Ale jednak przetrwali. I teraz kiedy są już wolni, ta miłość może kiełkować dalej. Są wolni. Oby to trwało jak najdłużej.
Tom z cichym westchnieniem dotarł do granic rozkoszy. Nicole dołączyła do niego po krótkiej chwili. Leżeli chwilę, uspokajając oddechy.
Przerwał im domofon. Tom skrzywił się.
-To znowu oni.
Nicole nic nie powiedziała. Podeszła do szafy i wziąwszy czarne skórzane spodnie i top w panterkę poszła do łazienki. Gitarzysta spojrzał przez okno chcąc dojrzeć przybyszy. Ku swemu przerażeniu rozpoznał swoją matkę stojącą przy drzwiach z jego bratem. Uczucie zdrady było tak silne, że chłopakowi stanęły w oczach łzy. Gdy podniósł głowę zorientował się, że rodzicielka patrzy prosto na niego. Teraz już nie mógł jej zignorować. Za bardzo ją kochał. Z ciężkim sercem podszedł do słuchawki domofonu. Już miał ją podnieść, ale stwierdził, że potrzebuje więcej czasu na przygotowanie się do tej rozmowy. No i musi się ubrać. Nie chciał rozmawiać z mamą o narkotykach w samych bokserkach. Wcisnął guzik otwierania drzwi i wyjął z szafy jedne ze swoich spodni i koszulkę. Często nocował u Nicole jednak dopiero przez ostatni tydzień spali razem. Cieszył się, że zostawił tu tyle swoich rzeczy. Poczuł jakby mieszkał z nią od dawna. I chciał żeby to trwało dalej.
Usłyszał pukanie do drzwi.
-Otwarte! - zawołał.
Do mieszkania weszła jego matka razem z jego młodszym bratem. Nie miał odwagi spojrzeć jej w oczy. Poczuł jak pod powiekami zbierają mu się łzy. Zamrugał kierując swój wzrok na Billa. W swoim spojrzeniu pokazał jak bardzo czuje się zdradzony. Zmieszał się jednak widząc w oczach swojego brata to samo tyle, że kilkakrotnie zwiększone. No tak... Przecież wybrał Nicole, a przyrzekali sobie, że żadna dziewczyna ich nie rozdzieli. Złamał przysięgę. Zrobiło mu się głupio.
-Już nie biorę mamo... I nie mam zamiaru znowu zacząć.
-Nie wiem czy mogę ci wierzyć synu.
Poczuł wstręt do samego siebie.
-Czuję się okropnie i wiem, że czujesz się jeszcze gorzej, ale wiedz, że nigdzie nie pójdę bez Nicole.
-Wiem Tom. Dlatego ona też pójdzie z nami.
-Gdzie?
-A jak myślisz?
Zacisnął ręce w pięści, ale wiedział, że nie ma innego wyjścia.
Simone nie mogła już znieść widoku tego, jak Tom się męczy. Porwała w objęcia swojego ukochanego syna.
-Och Tom! To wszystko przeze mnie! Mogłam się o ciebie bardziej troszczyć.
-Mamo to nie twoja wina! - wykrzyczał zdumiony gitarzysta. Jego matka obwinia się o to, czym się stał? To nie do pomyślenia!
-Mamo to wszystko jest tylko i wyłącznie z mojej winy. Zamiast szukać pomocy u bliskich sięgnąłem po narkotyki. To była najgłupsza, najbardziej niedorzeczna rzecz jaką zrobiłem w życiu. Nie obwiniaj się przez moje błędy!
W tym momencie do pokoju weszła Nicole. Nie wiedziała gdzie podziać wzrok. Oparła się więc o ścianę i patrzyła w podłogę. Po chwili dostrzegła ją Simone i wyciągnęła do niej ręce.
-Moje biedne dziecko...
I przytuliła czarnowłosą do serca. Dziewczyna przez chwilę stała oszołomiona, a potem wtuliła się w matkę Kaulitzów czując dawno zapomnianą matczyną miłość.
-Przepraszam proszę pani. Mogłam go powstrzymać. To także moja wina.
-Nie kochanie. Moim zdaniem winny jest ten, kto wymyślił to cholerstwo. I nie martw się. Teraz będzie tylko lepiej.
_____
Wróciłam.
Nastrój:
tagi:
;|
czwartek, 1.listopada.2007, 18:05
Nakłamałam
Sorki
Mam szlaban i zapieprz w szkole
Wybaczcie ;(
Wrócę... Kiedyś
Nastrój:
tagi:
;/
środa, 29.sierpnia.2007, 17:27
Przepraszam
Notka już niedługo
Naprawdę!
Jeszcze tylko chwila!
Nastrój:
tagi:
Część V
niedziela, 24.czerwca.2007, 23:23
Hej :) Kuurde znowu mnie trochę nie było ;P
Ale to dlatego, że ciężko pracowałam nad wątkiem erotycznym, który ukazał się pod koniec tej notki ;P
Wierzcie lub nie, ale to jest mój pierwszy taki wątek x) Mam nadzieję, że nie jest bardzo zły :) Zapraszam do lektury ;)
***
W szpitalu opatrzyli rany Nicole. Cała trójka wróciła do domu dziewczyny. Tam czekali na nich Gustav, Georg i manager zespołu z dwoma ochroniarzami.
-Wsiadać do samochodu, - zwrócił się do bliźniaków. Ton jego głosu wskazywał na to, że nie ma żadnych dyskusji. Bill skierował się do czarnego vana, ale Tom pozostał w miejscu.
-Bez Nicole nigdzie się nie ruszam – powiedział i objął czarnowłosą. Ta spojrzała na niego z lekkim zdziwieniem na twarzy.
-Ta ćpunka tutaj zostaje. Masz się do niej więcej nie zbliżać.
Chłopak mocniej przytulił szarooką.
-Nie waż się jej tak nazywać – wycedził ze złością.
-Może kłamię? – odparł chłodno manager.
-Chodź Nicole. Poradzimy sobie bez nich – Tom zaczął iść w kierunku wejścia do budynku. Dziewczyna niepewnie ruszyła za nim. Co chwilę oglądała się na Billa i resztę. Stali oni w osłupieniu patrząc na odchodzącą dwójkę. Gdy dredziarz i Nicole znikli z pola widzenia manager wzruszył ramionami i wsiadł do czarnego vana, a za nim ochroniarze i pozostali chłopcy. Po chwili mężczyzna odezwał się cicho:
-Jego wybór. Znajdziemy kogoś innego.
Bill poczuł się jakby dostał obuchem w głowę.
-Kogoś...innego? – wydusił.
-Tak. Skoro Tom ma to w dupie...
-Nie będzie nikogo innego! – przerwał mu czarnowłosy. Wstał i ze złością wysiadł z samochodu.
-Wracaj tu! – chłopak nie zwracał uwagi na wrzaski managera. Szedł uparcie w stronę domu Nicole. Zamierzał przemówić bratu do rozumu i zapewnić, że zajmie się dziewczyną.
Wcisnął guzik domofonu z numerem mieszkania czarnowłosej. Nikt mu nie otworzył. Bill stał tam jeszcze przez 15 minut jednak nadal nikt się nie odzywał. W końcu czarny zrezygnował i wrócił do czekającego na niego samochodu. Jego serce przepełniał ból. Nie mógł uwierzyć, że jego brat w pewnym sensie zostawił go samego.
Wokalista patrzył na swoje kolana siedząc bez ruchu. Po chwili po jego gładkim policzku spłynęła przezroczysta łza. Następna jednak była już czarna.
„I po makijażu” pomyślał.
„Chrzanić to” Bill podniósł rękę i znajdującą się na niej czarną getrą przetarł oko. Tym samym rozmazał kredkę po całej skroni. Gustav i Georg spojrzeli po sobie. Gdy van podjechał pod hotel czekała już na niego grupka fanów i reporterów. Panowie G stanęli po obu stronach Billa, a ochroniarze z przodu i z tyłu. W ten sposób nikt nie widział jego twarzy.
Czarnowłosy uśmiechnął się z wdzięcznością do przyjaciół i szybko wkroczył do budynku. Musiał się przespać. Ledwo dowlókł się do pokoju. W łazience umył się, przebrał i poszedł do sypialni. Położył się na swoim łóżku. Gdy tylko zamknął oczy odpłynął w krainę snów.
***
-Co ten Tom sobie wyobraża?! Przecież jego brat się tu zamartwia na śmierć! A ten tak po prostu odchodzi z tą... Jak jej tam?
-Nicole
-Właśnie! Odchodzi z Nicole nie zważając jak bardzo Bill się będzie martwił! – Gustav chodził zdenerwowany po pokoju. Georg obserwował jego ruchy i słuchał uważnie tego, co mówi.
-Z tym trzeba coś zrobić.
-Niewątpliwie.
-Pójdę porozmawiać z managerem, a ty zadzwoń do mamy Kaulitzów. Trzeba jej w końcu o tym powiedzieć.
Georg posłusznie wystukał w telefonie numer do Simone. Poprosił o jej szybkie przybycie. Po dziesięciu minutach już była w hotelu.
-Georg, co się stało? – spytała na widok przyjaciela jej synów.
-Lepiej żeby Bill o tym pani powiedział.
-A Tom?
Basista milczał. Zaprowadził kobietę do apartamentu młodszego Kaulitza.
Kiedy byli pod drzwiami usłyszeli krzyk czarnowłosego. Simone szybko wpadła do środka. Bill siedział na łóżku i oddychał szybko. Na jego czole pojawiły się kropelki potu.
-Śniło... mi... się... że... Tom... on – wyjąkał drżącym głosem i ukrył twarz w dłoniach. Jego ciałem wstrząsnął szloch. Rodzicielka objęła go mocno. Bill wtulił się w nią łkając. Georg po cichu wyszedł zostawiając ich samym sobie.
-Spokojnie synku. Nie płacz już. – pani Kaulitz serce się krajało na widok jej rozpaczającego dziecka. – Powiedz mi proszę, co się dzieje i gdzie jest Tom.
-Nie. Nie mogę.
-Bill... Proszę cię...
-Nie mogę mamo. Nie chcę cię zranić.
-Nie zranisz kochanie. Powiedz mi wszystko.
Bill spojrzał jej w oczy. Ona otarła łzy z jego policzków i pocałowała go w czoło.
-Mamo... Bardzo cię kocham – wyszeptał czarnowłosy i ponownie przytulił się do kobiety.
-Wiem syneczku. Wiem. – Simone pogłaskała go po czuprynie. – A teraz pytam po raz ostatni. Co się dzieje?
-Tom... On bierze narkotyki...
***
Nicole stała przy oknie i paliła papierosa. Patrzyła się na zakręt, za którym zniknął czarny van. Chciała otworzyć Billowi, gdy zadzwonił, ale Tom jej zabronił. Powiedział, że nie potrzebują jego pomocy.
Nagle w pokoju obok rozległa się piosenka Samy'ego Deluxe.
-Cholera ile razy jeszcze będą dzwonić?! – Tom denerwował się za każdym razem, gdy słyszał dźwięk swojej komórki.
-To ją wyłącz – zaproponowała mu Nicole i wyrzuciła dopalonego papierosa za okno.
Dredziarz przytaknął i po chwili odłożył wyłączony telefon na szafkę.
-Jesteś pewny, że dobrze zrobiłeś? – spytała szarooka po chwili milczenia.
-Tak. Chcę być przy tobie, Nico. – odpowiedział i objął ją od tyłu. Uśmiechnęła się. Od dawna nikt jej tak nie nazywał.
Tom odgarnął gęste czarne włosy dziewczyny na bok i zaczął całować ją po karku.
Nicole przeszedł dreszcz. Westchnęła cicho. Położyła swoje dłonie na ręce Toma, które oplatały jej talię i wygięła głowę do tyłu. Chłopak musnął ustami dekolt szarookiej. Ona odwróciła się i spojrzała mu w oczy. Ich usta złączyły się. Oddawali sobie nawzajem namiętne pocałunki. Szalał w nich gorący ogień, który nie zamierzał gasnąć.
Czarnowłosa zdjęła ukochanemu koszulkę i odrzuciła ją w kąt. Tom zrobił to samo z jej bluzką. Przylgnął do niej i powoli rozpiął jej stanik, po czym złapał ją zdecydowanie w pasie. Nicole objęła go nogami i położyła mu ręce na ramionach. W takiej pozycji przeszli do sypialni. Czekało na nich zasłane łóżko. Para położyła się na nim. Tom był nad dziewczyną i podpierał się po jej obu stronach. Czarnowłosa uśmiechnęła się i zdjęła mu z głowy czapkę oraz bandamkę. Ściągnęła mu także gumkę do włosów i jego długie dredy rozsypały się na wszystkie strony. Nicole wplotła w nie dłoń, gdy Tom znowu ją pocałował. Po chwili przesunął się niżej i dotknął jej piersi. Ona westchnęła, ale on podążał dalej. Dotarł do jej spodni. Powoli rozpiął guzik i pozbył się ich. Potem zaczął delikatnie całować jej podbrzusze, czym doprowadzał ją do szaleństwa. Nie pozostała mu dłużna. Odwróciła go tak, że teraz on był pod nią. Także pozbawiła go spodni i językiem zaczęła wyznaczać drogę od jego podbrzusza do ust. Po drodze zatrzymała się na szyi i ugryzła go lekko. Tom jęknął.
-Zaraz sprawię, że będziesz krzyczał z rozkoszy – szepnęła mu do ucha i złapała ustami jego płatek. Possała go przez chwilę i zsunęła się na dół, w stronę namiociku, który utworzył się w bokserkach dredziarza. Zdjęła je z niego z zamiarem podarowania ukochanemu rozkoszy, której nigdy nie zapomni.
Oczy Toma zaszły mgłą, gdy poczuł na swojej męskości gorące usta Nicole.
Udało jej się spełnić zamiar. Tom miał nigdy nie zapomnieć tej nocy. Aż do końca swoich dni.
Po kilku minutach gitarzysta przyciągnął do siebie dziewczynę. Chciał jej się odwdzięczyć za przyjemność, którą mu dała. Odwrócił ją by znowu znalazła się pod nim. Zdjął z niej drugą część bielizny i zaczął działać.
Nicole wiła się pod nim w ekstazie, wzdychała i niemal krzyczała. Tom przestał, gdy już była u szczytu, ale tylko po to by za chwilę rozpalić ją jeszcze bardziej. Całował jej brzuch powoli wracając do góry. Musnął ustami jej pierś. Dziewczynę przeszedł kolejny dreszcz, gdy poczuła na swoim ciele zimny kolczyk gitarzysty. Ten zbliżył się do jej twarzy i zaczął ją namiętnie całować. Czarnowłosa wbiła mu paznokcie w ramiona.
-Tom... Zrób to... - wyszeptała między kolejnymi pocałunkami. Posłuchał jej.
-Będę delikatny... Obiecuję.
Uniósł się lekko i delikatnie odsunął jej uda od siebie po czym powoli w nią wszedł.
Pisnęła cicho. Tom chciał się cofnąć, ale Nicole mu nie pozwoliła obejmując go nogami i przyciskając do siebie.
-Pierwszy raz zawsze boli, ale to przecież minie. - dziewczyna próbowała się uśmiechnąć jednak kłujący ból jej na to nie pozwalał. Trwało to kilkanaście sekund. W końcu Nicole rozluźniła się i opadła na łóżko.
-Przepraszam. - szepnął Tom.
-Przestań. Nic się nie stało. - szarookiej tym razem udało się szeroko uśmiechnąć. Chłopak odwzajemnił uśmiech i zaczął poruszać się w niej.
Ich oddechy stały się szybsze. Czasem któreś z nich jęknęło, oboje cicho wzdychali.
Po kilkunastu minutach dredziarz opadł na miejsce obok czarnowłosej. Ona wtuliła się w niego i prawie natychmiast zasnęła wyczerpana.
Tom patrzył na jej twarz jeszcze przez chwilę po czym także się do niej przytulił i usnął.
Nastrój:
tagi:
Część IV
niedziela, 3.czerwca.2007, 18:50
Wybaczcie za tak długą nieobecność, ale musiałam poprawić oceny.
***
Bill przyglądał się śpiącej parze. Gdyby nie wiedział o ich nałogu nigdy by ich nie posądził o coś takiego. Wyglądali tak niewinnie, gdy spali wtuleni w siebie. Ot zwykli zakochani w sobie dziewczyna i chłopak. Jakże pozory mogą być mylące.
Nagle odezwała się komórka Billa. Ten szybko wyłączył głos by nie zbudzić Toma i Nicole. Wyszedł po cichu do kuchni i spojrzał na wyświetlacz telefonu.
“1 nieodebrane połączenie od: Gustav”
Wokalista oddzwonił do przyjaciela.
-Cześć stary. - usłyszał ciepły, ale zmartwiony głos.
-No hej. Rozmawialiście z managerem?
-Taa... Nieźle się wkaczył. Kazał nam natychmiast przywieźć do siebie Toma. Mówił, że on już znajdzie dla niego odpowiednie miejsce.
-To znaczy?
-Jakąś tam klinikę odwykową. Pewnie szykuje dla dredowatego niezły opieprz.
-Oj tak... Już sobie to wyobrażam. David stoi i się drze, a mój brat skruszony przeprasza. Bez sensu.
-Mnie to mówisz.
-Będzie jeszcze musiał powiedzieć o wszystkim mamie. Tego już nie będę za niego robić.
-To nie będzie miła rozmowa.
-Wiem, ale to Tom nawarzył tego piwa i teraz musi je wypić.
-Racja. Wyobrażasz sobie jak to się odbije na zespole?
-Nawet mi o tym nie mów. Będzie huczeć od plotek. “Wyleci wróblem, a wróci wołem” czy jakoś tak.
-Dokładnie.
-Kiedy przyjedziecie? - Bill zmienił temat.
-Za jakieś dwie godziny.
-Ok. To czekam.
-Na razie.
-Cześć.
Gustav rozłączył się.
Bill odłożył komórkę na stół i westchnął. Po chwili usłyszał szelest. Odwrócił się.
W drzwiach kuchni stał Tom i ze zszokowaną miną patrzył na brata. Nicole nie było. Najwyraźniej jeszcze spała.
-Powiedziałeś im? - szepnął dredziarz wytrzeszczając oczy.
-Tak. - odpowiedział mu spokojnie Bill.
-Ale po co? Przecież już nie będę brał! Wszystko byłoby jak dawniej! Ale oczywiście Ty wszystko zepsułeś!
Czarnowłosy słuchał tych oskarżeń ze spokojem.
-Tom. Uspokój się. Oboje wiemy, że potrzebna Ci jest fachowa pomoc.
-Wcale nie! Nikt nie może się więcej o tym dowiedzieć!
Bill złapał brata za ramiona i lekko nim potrząsnął.
-Uspokój się!
-Nie!
W tym momencie do kuchni weszła Nicole.
-Głośniej nie możecie się kłócić? - jęknęła boleśnie -Tom, twój brat ma rację. Potrzebna ci pomoc, więc siedź cicho! - dredziarz już otwierał usta żeby coś powiedzieć, ale po słowach dziewczyny zrezygnował i je zamknął.
Nicole podeszła do lodówki i wyjęła z niej mleko. Nalała sobie trochę do kubka i zaczęła je sączyć opierając się o ladę. Spojrzała na stojących w milczeniu bliźniaków.
-Jesteście głodni? - spytała nagle.
-Trochę – odpowiedział jej “młodszy” Kaulitz. Z jego żołądka wydobyło się głośne burczenie.
Czarnowłosa uśmiechnęła się szeroko. Bill pierwszy raz widział ją z taką miną. Miała piękny uśmiech, a po jego prawej stronie pojawił się uroczy dołeczek.
-Zrobię kanapki – odstawiła kubek i zaczęła krzątać się po kuchni.
Chłopcy usiedli przy stole. Tom spojrzał z wyrzutem na brata. Ten jednak nie przejął się tym zbytnio.
Po jakimś czasie Nicole postawiła przed nimi talerz z kanapkami.
-Wcinajcie i spróbujcie się nie obrzucać pomidorami. - mówiąc to wzięła jedną z kanapek i usiadła po lewej stronie Toma. Cała trójka zaczęła jeść. Przez ten czas żadne z nich się nie odezwało.
-Macie zamiar tak milczeć do końca życia? - spytała Nicole oblizując palce.
Chłopcy nie odpowiedzieli. Mierzyli się złowrogimi wzrokami.
Czarnowłosa westchnęła i walnęła czołem w stół.
Bliźniacy spojrzeli na nią ze zdziwieniem. Nagle zabrzęczał dzwonek domofonu.
-Otworzę – Nicole wstała z rozmachem i wyszła z kuchni.
Bill spojrzał na Toma.
-I po co to? Obaj wiemy doskonale, że ta kłótnia nic nie da i tylko pogorszy sprawę. Przepraszam, że nie uzgodniłem z tobą tego, co zrobiłem – powiedział jednym tchem i wyciągnął jedną rękę do Toma. Tamten spojrzał najpierw na jego dłoń, potem na twarz. Uśmiechnął się lekko, wstał i uścisnął Billa. Czarnowłosy zdziwił się trochę, ale także objął brata.
Nagle do pomieszczenia wparowała Nicole. Na jej twarzy malował się strach.
-Klaus idzie – wyszeptała przerażona – Szybko! On nie może was zobaczyć!
Pociągnęła chłopców do salonu i wepchnęła ich do dużej szafy.
-Ani słowa! Macie siedzieć jak myszy pod miotłą! - zaraz po tym jak Nicole skończyła to mówić rozległo się pukanie do drzwi.
Dziewczyna w pośpiechu zamknęła szafę i pobiegła do przedpokoju. Tom i Bill zamarli w bezruchu, gdy usłyszeli coraz głośniejszy głos Klausa.
-Gdzieś ty się podziewała?! Wiesz ile klientów straciłem przez ciebie?! - krzyczał zdenerwowany. Wszedł do salonu wymachując rękami. Nicole podążała za nim próbując go uspokoić.
-Musiałam odpocząć. Poza tym chcę z tym skończyć – powiedziała cicho.
Klaus poczerwieniał na twarzy.
-Nie możesz!
-Ty nie decydujesz o moim losie – rzekła Nicole nieco śmielej.
-Właśnie, że tak – wycedził przez zęby mężczyzna i złapał szarooką za włosy. Ta jęknęła cicho.
-Należysz do mnie! Ja decyduję czy możesz żyć! - krzyczał i szarpał dziewczynę. Po chwili zaczął ją bić po twarzy.
Całe to zdarzenie obserwowali bliźniacy. Tom zacisnął pięści i chciał wybiec z szafy, ale Bill go przytrzymał.
-Puść mnie! - syknął dredziarz.
-Nie pomożesz jej leżąc pobity – szepnął Bill.
-Będziemy tak stać i bezczynnie patrzeć?!
-Ciszej! - upomniał Toma czarnowłosy.
Nagle obaj usłyszeli mrożący krew w żyłach krzyk Nicole. Klaus zatkał jej usta ręką. Próbowała się wyrwać, ale znowu dostała w twarz. Po jej policzkach zaczęły spływać łzy. Mężczyzna rzucił Nicole na kanapę i zaczął ją rozbierać. Ona opierała się jak mogła i krzyczała. Klaus zawlókł ją do łazienki i tam wcisnął w jej usta mały ręcznik by ją uciszyć. Z tej chwili skorzystał Tom. Wydostał się z szafy i podkradł do szamocącej się dwójki. Chwycił stojący obok wieszak i zdzielił nim Klausa po głowie. Oprawca stracił przytomność i opadł na półnagą Nicole. Czarnowłosa zepchnęła go z siebie. Tom pomógł jej wstać i mocno ją do siebie przytulił. Dziewczyna trzęsła się ze strachu i łkała.
-Cśśś. Już dobrze – mówił uspokajająco dredziarz głaskając ją po włosach.
Z pokoju wyłonił się Bill.
-Zadzwoniłem po policję. Zaraz tu będą. - powiedział odkładając na szafkę swoją komórkę. - W porządku? - spytał.
-Teraz już tak – odpowiedział mu Tom – Pokaż się – rozluźnił objęcia i podkładając rękę pod podbródek Nicole uniósł go do góry. Ona spojrzała mu w oczy z bólem na twarzy.
Wyglądała okropnie. Opuchnięta od płaczu i uderzeń Klausa. Jej jedno oko było zaczerwienione i już zaczęło sinieć. Wargę miała rozciętą, a policzki podrapane.
Bliźniacy byli zszokowani.
-Trzeba ją zabrać do szpitala – powiedział cicho Bill. Z daleka było już słychać wycie syren policyjnych. Nicole skuliła się w ramionach Toma i wtuliła twarz w jego koszulkę.
-Nie patrz na mnie. Jestem okropna. - załkała.
-Wcale nie. Dla mnie zawsze będziesz piękna. Poza tym te drobne rany szybko się zagoją.
Na chwilę zapadła cisza. Słychać było tylko chlipanie Nicole. Bill sprzątał w salonie, a Tom dalej tulił czarnowłosą.
Nagle Klaus poruszył się i jęknął cicho. Nicole aż podskoczyła. Chociaż nigdy tego nie okazywała, to strasznie bała się swojego “szefa”.
Siedziała przerażona w kącie, podczas gdy Tom związywał mężczyźnie ręce sznurem znalezionym w kuchni.
Po jakimś czasie do domu wpadła policja i pogotowie. Zabrano przytomnego już Klausa do aresztu, a bliźniaków i Nicole do szpitala. Dziewczyna trzęsła się ze strachu. Przestała dopiero wtedy, gdy lekarz podał jej środek uspokajający. Zauważył on ślady po ukłuciach na przedramionach dziewczyny, ale nic nie powiedział. Zmęczona i już spokojna Nicole siedziała objęta przez Toma na fotelu w karetce. Oczy same jej się zamykały, ale ona uparcie je otwierała i patrzyła na dredziarza. Podniosła rękę i dotknęła jego ust. Zamknął oczy, gdy przesunęła dłoń w stronę jego policzka. Tom zaczął całować nadgarstek czarnowłosej nie otwierając oczu. Chwilę potem zdjął jej rękę ze swojej twarzy i splótł ich palce razem. Nicole spojrzała mu w oczy. Patrzyli na siebie przez resztę drogi przekazując spojrzeniem wszystko, czego nie dało się wyrazić słowami.
Nastrój:
tagi:
Notka pojawia się po dwóch tygodniach.
To chyba dobrze co nie? ;)
Chciałabym coś wyjaśnić. Będę pisać o Tomie. Nie kocham go czy coś, ale po prostu znudziło mi się pisanie o Billu ;P Czas zacząć coś nowego ;D Rozważam napisanie czegoś o panach G. ;] Co Wy na to?
***
Odtrucie trwało kilka dni. Przez cały ten czas Nicole i Tom nie ruszali się z domu. Bill został z nimi, by im pomagać i wspierać, ale także by ich przypilnować. Z ciężkim sercem okłamał mamę, kolegów z zespołu i managera. Miał ogromny żal do brata, ale dusił to w sobie. Nie rozmawiał z nikim o tym, co się stało między nim, a Nicole. Zwłaszcza z Tomem.
Jednak pewnego dnia nie wytrzymał. Zadzwonił do kolegów z zespołu i poprosił o przyjazd. Gdy zjawili się pod domem dziewczyny wszyscy oprócz Billa spali. Weszli do środka i usiedli. Czarnowłosy opowiedział im wszystko. Gdy skończył, Gustav i Georg popatrzyli na niego z przerażeniem.
-I co my teraz zrobimy? – spytał perkusista.
-Wyślemy Toma na odwyk i nie pozwolimy by tu wrócił. Prasie powie się, że ma problemy zdrowotne.
-A ta dziewczyna? – teraz z kolei pytanie zadał basista.
-Jej też trzeba pomóc. Przecież jej tak nie zostawimy. To bardzo... – nagle Bill zauważył, że Gustav daje mu znaki ostrzegawcze. Patrzył się uparcie w punkt za plecami wokalisty i wykrzywiał usta w dziwnym grymasie. Bill odwrócił się. W drzwiach stała Nicole ubrana tylko w koszulkę Toma i koronkowe majtki. Włosy opadały jej w nieładzie na ramiona.
-Chcecie coś do picia? – zapytała panów G jak gdyby nie słyszała, o czym rozmawiali – Red Bulla? Piwa?
-Ja poproszę wody – odezwał się Gustav. Był trochę zażenowany.
-Ja Red Bulla, jeśli można – Georg także czuł się niezręcznie.
Nicole spojrzała na czarnowłosego.
-A ty Bill?
-Ja... dziękuję. Nic nie chcę – chłopak oblał się rumieńcem.
Dziewczyna skierowała się do kuchni i po chwili wróciła stamtąd ze szklanką wody w jednej ręce i z Red Bullem w drugiej. Postawiła zamówienia przed gośćmi i usiadła na kanapie obok Billa.
-Jestem Nicole – przedstawiła się.
-Gustav
-Georg
-Miło mi - Nicole wzięła leżącą na stoliku paczkę papierosów.
-Mogę? – spytała się towarzyszy. Ci skinęli głową w milczeniu.
Czarnowłosa zapaliła i zaciągnęła się. Zaraz potem wypuściła dym z płuc.
-Co tak cicho siedzicie? Przeszkadzam?
-Nie nie. Tylko... – zaczął Bill.
-Planujecie, co zrobić z Tomem? Odwyk to dobry pomysł, ale potem trzeba go będzie bardzo dobrze pilnować. Życzę wam powodzenia.
-A ty? – spytał czarny ze zdziwieniem.
-Zbyt głęboko siedzę w tym gównie – Nicole znowu się zaciągnęła. – Nie mogę ot tak zniknąć. Klaus mnie zabije.
-Przecież masz prawo sama decydować o swoim życiu – powiedział Gustav.
Dziewczyna zaśmiała się.
-Moim życiu? Ja nie mam życia. Ja istnieję na tym świecie dla równowagi. Są ludzie lepsi i gorsi. I musiałam być tą gorszą. Człowiekiem bez przyszłości.
Chłopaki patrzyli na nią zszokowani. Tej dziewczynie naprawdę jest obojętne, co się z nią stanie. Straciła sens życia i żyje na złość innym. Billowi nie mieściło się to w głowie.
-Już późno. Zbierajcie się. Jutro pogadamy – powiedział do przyjaciół.
-Tak... Do zobaczenia.
-Przepraszam – wymamrotał Bill, gdy już zostali sami.
-Niby za co? To ja zniszczyłam swoje życie.
-Ale przecież może być lepiej. Daj sobie szansę.
-Nie mam szans na normalne życie. To jest po prostu niemożliwe.
-Nie mów tak! – czarnowłosy zdenerwował się – Użalasz się nad sobą zamiast wziąć się w garść! Zacznij wreszcie zauważać te dobre strony!
Bill położył dłonie na ramionach dziewczyny.
-Zrozum! My chcemy ci pomóc! Ja chcę ci pomóc!
Nicole spojrzała na niego ze zdziwieniem.
-Ale, dlaczego? Przecież nikim dla ciebie nie jestem.
-Każdy człowiek jest ważny.
Czarnowłosa zgasiła papierosa.
-Już późno. Idę spać. – wstała i podeszła do Billa. – Dobranoc i... dziękuję – pocałowała go w policzek i poszła do sypialni.
Wokalista stał przez chwilę bez ruchu. Dotknął palcami miejsca, w które go pocałowała.
„Ona ma takie piękne usta... Miękkie i soczyste... Jak malinka” pomyślał.
-Stary! O czym ty myślisz?! To przecież dziewczyna twojego brata! – powiedział na głos i klepnął się w czoło.
„Czemu zawsze zakochujemy się w tych samych dziewczynach?”
*
-Gdzie byłaś? – spytał nieprzytomnie Tom, gdy Nicole wkroczyła do pomieszczenia.
-W łazience.
-Tak długo?
-Jeszcze sobie zapaliłam.
Dziewczyna położyła się obok gitarzysty. Ich twarze były tak blisko, że stykali się nosami. Patrzyli sobie w oczy w milczeniu.
Ciszę przerwała szarooka.
-Tom... Kocham cię. – wtuliła się w niego.
Dredziarzowi coś szarpnęło się w piersi. Pierwszy raz usłyszał od niej te dwa cudowne słowa.
-Ja też cię kocham Nicole. Nawet sobie nie wyobrażasz jak bardzo – szepnął wzruszony.
Głaskał ją po głowie, a ona usypiała. Ułożyła głowę tak, że Tom czuł jej ciepły oddech na czyi. Przeszył go dreszcz przyjemności. W końcu oboje zasnęli.
***
Mam już pierwsze zdanie części IV ;P
Podoba Wam się szablon i avatar? Mnie tak, ale nie aż tak bardzo. Szukać innego?
Nastrój:
tagi:
Troszkę mnie tu nie było. Przepraszam :) Pracowałam nad notką.
Część III mam już zaczętą. Pojawi się szybciej niż część druga... chyba ;P
Zadecydowaliście, że bohaterka będzie miała na imię Nicole. Niech i tak będzie ;)
***
Dochodziła siódma rano. Bill leżał w łóżku wpatrując się w sufit. Wciąż był zszokowany tym, o czym się dowiedział. Przez całą noc nie zmrużył oka.
Na łóżku obok ktoś przewrócił się z boku na bok. Czarnowłosy odwrócił głowę w tamtą stronę i napotkał wzrok Nicole. Leżała przytulona do jego brata. Położyła się nad ranem. Widocznie także nie mogła zasnąć. Siedziała w oknie i patrzyła w gwiazdy spojrzeniem bez wyrazu. Teraz tak samo, objęta przez Toma, patrzyła w oczy Billa.
Dziewczyna nie mogła oderwać oczu od brązowych tęczówek czarnowłosego. Było w nich coś, co przyciągało Nicole jak magnes.
Bill wstał i poszedł do łazienki. Załatwił potrzebę i umył ręce. Spojrzał w lustro. Ujrzał zmęczone, podkrążone oczy i bladą twarz. Chciało mu się spać, ale nie mógł zasnąć z powodu myśli tłoczących się w jego głowie.
Nagle usłyszał odgłos tłuczonego szkła. Szybkim krokiem skierował się do kuchni. Na podłodze siedziała Nicole i drżącymi rękami zbierała kawałki kubka.
-Czekaj. Pomogę ci. – powiedział Bill i klęknął obok dziewczyny. Ta trzęsła się jak w febrze, a ostre krawędzie szczątków naczynia wypadały jej z rąk raniąc je.
-Co ci jest? – spytał zaniepokojony chłopak.
-A jak myślisz? Głód chłopie. – mruknęła Nicole.- Toma czeka to samo – dodała po chwili.
Bill spojrzał na nią. Mimo tego, że drżała na całym ciele, uparcie sprzątała rozbity kubek. Czarnowłosy delikatnie ujął jej dłonie w swoje. Nicole ze zdziwienia wypuściła zakrwawione kawałki naczynia. On pomógł jej wstać i zaprowadził ją do łazienki. Dziewczyna siedziała na opuszczonej klapie od sedesu, podczas gdy Bill opatrywał jej pokaleczone dłonie. Patrzyła jak ostrożnie owija je bandażem.
-Dlaczego to robisz? Dlaczego mi pomagasz? – szepnęła drżącym głosem.
-Bo tego potrzebujesz. – chłopak podniósł głowę i spojrzał Nicole w oczy. Zdziwił się, gdy zobaczył płynące z nich łzy. Nie zastanawiając się dłużej przytulił dziewczynę. Ta zesztywniała, ale nie odepchnęła go. Po kilku sekundach wtuliła się w jego pierś. Wdychała jego zapach chcąc go zapamiętać. Od dawna nie czuła się tak bezpiecznie w czyichś ramionach. Nawet, gdy przytulała się do Toma nie czuła tego spokoju, jaki towarzyszył jej teraz. Po raz ostatni czuła się tak przytulając mamę przed jej ostatnim wyjazdem. Wyjazdem, który zmienił jej życie. Nicole zadrżała bynajmniej nie z powodu zwiększającego się głodu.
Nie wiedziała jak długo się do niego tuliła, ale napawała się każdą sekundą tego zdarzenia.
Nagle usłyszała cichy jęk dobiegający z sypialni. Niechętnie oderwała się od Billa i podążyła w tamtą stronę.
Tom siedział na łóżku i przecierał oczy pięściami.
-Nieźle zabalowałeś. Jak się czujesz? – spytała czarnowłosa siadając obok dredziarza.
-Mam wrażenie, że w mojej głowie ktoś urządził sobie niezłą imprezę. – Tom otworzył oczy i spojrzał na dziewczynę. -A ty jak się czujesz?
-Jakbym dostała padaczki.
-Co ci się stało w ręce?
-Stłukłam kubek i się pokaleczyłam.
Do pokoju wszedł Bill. Nicole wiedziała, że chce zostać sam na sam z bratem, dlatego dyskretnie się ulotniła zabierając ze sobą kołdrę, która leżała na łóżku czarnowłosego. Położyła się w salonie na kanapie. Nakryła się jeszcze ciepłą kołdrą i zasnęła ukołysana jej zapachem. Pachniała zupełnie jak Bill...
Tymczasem
Bill usiadł obok Toma. Ten patrzył się tępo przed siebie.
-Dlaczego? – czarnowłosy zadał tylko jedno pytanie. Pytanie, którego dredowaty obawiał się od pół roku.
-Nie wiem. – odpowiedział zgodnie z prawdą i ukrył twarz w dłoniach – Nie wiem...
Tom czuł straszny wstyd przed bratem. Bał się jego reakcji. Lekko zadrżał – głód dawał o sobie znać.
Bill przytulił go z całej siły. Widział, że jest mu ciężko. Postanowił nie potępiać Toma za to, co zrobił. Zajmie się tym jego sumienie. Na razie gitarzyście potrzebna była pomoc.
Nagle czarnowłosy usłyszał cichy szloch. Spojrzał z niedowierzaniem na Toma, a właściwie na jego dredy. Ten z pozoru twardy i odważny chłopak płacze w jego ramionach. To on zazwyczaj odgrywał rolę starszego brata. Do niego Bill chodził wygadać się lub wypłakać. Tym razem role się odwróciły. Teraz to wokalista był tym „starszym”
-Nie płacz. Wszystko będzie dobrze – mówił czarny gładząc brata po głowie. Ktoś patrzący z boku nazwałby ich pedałami, a to była tylko silna więź, braterska miłość. Bliźniacy nie mogliby bez siebie żyć. Ludzie, którzy tego nie doznali nie potrafią zrozumieć.
-Gdzie jest Nicole? – spytał Tom po pewnym czasie.
-Chyba śpi. Sprawdzę. – Bill powoli wypuścił brata z objęć.
-Dobrze. Ja się ubiorę.
Czarnowłosy wyszedł z sypialni. W salonie na kanapie spała Nicole. Jej długie włosy rozsypały się na poduszce. Gęste, czarne rzęsy kontrastowały z bladymi policzkami. Dziewczyna rzucała się po łóżku. Widać śnił jej się jakiś koszmar. Bill postanowił delikatnie obudzić szarooką. Gdy na chwilę przestała się rzucać pochylił się nad nią i pocałował. Nicole znieruchomiała, a następnie zaczęła odwzajemniać pocałunek. Bill zapomniał o całym świecie. Całkowicie oddał się zmysłowym ustom dziewczyny. Całowali się coraz goręcej i intensywniej, jednak Nicole coś nie pasowało. Nie czuła dwóch zimnych kulek na ustach, ale poczuła jedną na języku. Oderwała się od chłopaka i otworzyła oczy. Zszokowana zamiast Toma ujrzała jego brata bliźniaka.
-Co ty tu... Myślałam, że to Tom! – krzyknęła.
-Spokojnie. Chciałem cię tylko obudzić. Chyba śniło ci się coś nieprzyjemnego.
-Wystarczyłoby szturchnięcie w ramię.
-Wolałem zrobić to delikatnie.
Nicole nie odpowiedziała. Była zła na czarnowłosego. Odepchnęła go i wstała. Poszła do łazienki. Umyła twarz i tak samo jak przed godziną Bill spojrzała w lustro. Opuszkami palców dotknęła swoich ust. Nadal czuła na nich gorąco pocałunku wokalisty. Przygryzła wargę i zamknęła oczy. Z miejsc, gdzie ją dotykał biło ciepło. Oparła się plecami o ścianę i westchnęła. Zaschło jej w gardle, ale w ustach zbierała jej się ślina. Przełknęła ją i powoli zdjęła z siebie koszulę nocną zostając w samych majtkach. Ich także się pozbyła i weszła pod prysznic. Odkręcił kurek oznaczony niebieskim kolorem. Na jej zgrabne ciało trysnął lodowaty strumień. Nicole usiadła w brodziku. Woda zaczęła obmywać jej plecy. Dziewczyna trzęsła się z zimna, ale nie zwracała na to uwagi. Siedziała bez ruchu i patrzyła na ścianę. Zastanawiała się jak będzie wyglądać jej dalsze życie. Wyjdzie za Toma i będą mieli gromadkę cudnych dzieci? To nierealne. Narkomani nie potrafią żyć normalnie. Nicole poprzysięgła sobie, że jeśli kiedykolwiek będzie miała dzieci, nie pozwoli im skończyć tak jak ona.
-Dosyć tych przemyśleń – powiedziała cicho do siebie i wyszła z kabiny przemarznięta.
Nastrój:
tagi:
Sonda
wtorek, 6.marca.2007, 14:54
Dodałam sondę, ponieważ nie jestem pewna jak nazwać bohaterkę opowiadania. Mam nadzieję, że mi pomożecie :)
Wróciłam do mamy i napuściłam na poprzednią notkę Worda, więc nie powinno już być żadnych błędów :) Osobiście kilka wyłapałam i zamordowałam ;)
Pozdrowienia dla czytelników! :)
P.S. Zapraszam też do działu o mnie :)
Nastrój:
tagi:
No więc postanowiłam. Będę pisac opowiadanie. Nie będę mówić, że jest inne, lepsze bo to nieprawda. Ja piszę bo lubię i jeśli Wam się nie spodoba trudno, jeśli się spodoba i będziecie czytać dziękuję.
Zapraszam do czytania pierwszej części
***
W oknie starej kamienicy w jednej z dzielnic Magdeburga siedziała czarnowłosa dziewczyna i paliła papierosa. Ubrana była tylko w czarną, koronkową bieliznę i cienki szlafrok. Mieszkała sama, więc w apartamencie zwykle panował względny porządek.
Dziewczyna zaciągnęła się. Po chwili wypuściła dym z płuc i wyrzuciła papierosa. Zamknęła okno i udała się do łazienki. Długie włosy związała gumką i zaplotła w warkocz. Z kosmetyczki wyjęła czarną kredkę do oczu, podkład, sypki puder, błyszczyk i zaczęła się malować. Po kilkunastu minutach wyszła z łazienki. Wyciągnęła z szafy dżinsy biodrówki i kusą bluzeczkę, która kończyła się niewiele pod biustem. Ubrała się i zaczęła grzebać w torbie leżącej obok łóżka.
-Gdzie to kurwa jest? - mruknęła do siebie dziewczyna. W końcu westchnęła z ulgą wyciągając z torby strzykawkę, pompkę, łyżkę i woreczek foliowy z niewielką ilością białego proszku. Z kuchni wzięła zapalniczkę i sok z cytryny. Wróciła do sypialni, wysypała proszek na łyżkę i dodała soku z cytryny. Mieszankę podgrzała zapalniczką, po czym wciągnęła do strzykawki. Zawiązała rękę ponad łokciem i wbiła igłę w przedramię. Władowała sobie wszystko do ostatniej kropli.
Odetchnęła i wyciągnęła narzędzie z ciała. Wypłukała strzykawkę w łazience i schowała wszystko.
Tak. Była narkomanką. Od pół roku ładowała sobie heroinę. Oprócz tego dużo paliła i od czasu do czasu upijała się do nieprzytomności. Mimo to była pozornie zadbana i ładna. Wogóle nie można było dojrzeć w niej ćpuna.
Dziewczyna spojrzała na zegarek.
-Kurwa. Znowu się spóźnię.
Wstała i szybko wyszła z mieszkania po drodze łapiąc jakąś bluzę i torebkę.
*
Późnym wieczorem na ponurej dzielnicy znanej z przebywających tam dilerów i narkomanów pojawiło się dwóch chłopaków. Jeden miał czarne włosy do ramion, a drugi dredy.
-Gdzie idziemy? - spytał ten pierwszy.
-Do “Soundu”. - odpowiedział mu drugi.
-Tego klubu?
-Tak.
-Wątpię, żebym się tam rozerwał.
-Rozerwiesz się. Zobaczysz. Załatwię ci wspaniałą rozrywkę.
-Jeśli myślisz o dziwkach...
-Tym razem to nie to.
-Na pewno?
-Na pewno.
Dotarli do zatłoczonego klubu. Weszli do środka. Była tam spora ilość młodzieży w wieku od 12 do 19 lat. Przybysze z trudem przecisnęli się do baru.
Chłopak z dredami spytał się o coś barmana. Ten wskazał mu stolik w kącie sali. Siedział tam młody mężczyzna. Na oko dwudziesto paro letni.
-Nic nie mów i o nic nie pytaj. - nakazał drugiemu.
Dredowaty i czarnowłosy przysiedli się do stolika, przy którym siedział nieznajomy.
-Dobry wieczór przyjacielu – powiedział mężczyzna wyciągając rękę do pierwszego z nich.
-Cześć Klaus – odpowiedział mu chłopak.
-Widzę, że kogoś przyprowadziłeś Tom.
-To mój brat bliźniak. Bill
-Klaus. Miło mi.
-Wzajemnie.
Mężczyzna zapalił papierosa.
-Chcecie? - spytał.
-Nie dzięki. Daj nam coś mocniejszego.- odpowiedział Tom.
Klaus uśmiechnął się podstępnie.
-Bratu też?
-Tak.
-Ale wiesz, co trzeba najpierw zrobić?
-Jasne.
-Pójdź po nią.
Dredowaty wstał i zniknął w tłumie. Bill siedział w miejscu wpatrując się w stół. Zastanawiał się, co tym razem wymyślił jego brat żeby go pocieszyć. Klaus bacznie mu się przyglądał. Chłopaka trochę to zirytowało, ale nic nie powiedział.
Po chwili wrócił Tom. Nie był sam. Za nim szła czarnowłosa dziewczyna. Dredziarz usiadł, a ona stanęła przy stoliku. Miała długie, czarne włosy zaplecione w warkocz, szare oczy podkreślone czarną kredką i ponętne usta muśnięte błyszczykiem. Jej figura była idealna, a biust sporej wielkości. Bill wpatrywał się w nią jak w obrazek.
-Czego znowu chcesz? - spytała Klausa biorąc do ust papierosa zabranego ze stołu.
-Mamy następnego klienta. Trzeba go sprawdzić.
-Nie mogłeś zawołać Livii? Miałam na oku nadzianego gościa na głodzie.
-Nie mogłem, bo ostatnio to zrobiłem i facet za tydzień leżał w piachu.
-No dobra – dziewczyna westchnęła.
Zapaliła papierosa i usiadła obok Klausa. Ten natomiast wstał.
-Mam interes do Toma i chcę to załatwić w cztery oczy. Poradzisz sobie sama?
-Taa...
Przy stoliku został tylko Bill i czarnowłosa. Dziewczyna spojrzała na niego i wypuściła dym w bok.
-Mam na imię Bill. - chłopak przerwał ciszę.
-Nicole – odpowiedziała i uśmiechnęła się lekko, prawie niezauważalnie.
-Miło mi.
-Miejmy to już za sobą. Zdejmij kurtkę i pokaż mi ręce.
-Po co?
-Zobaczysz.
Bill posłusznie zrobił, co mu kazała.
Zgasiła papierosa i zaczęła 'badać' jego przedramiona. Zataczała kciukami niewielkie kółka na zgięciu łokcia, w miejscu gdzie są żyły.
On patrzył na jej zgrabne dłonie obdarzone smukłymi palcami.
Gdy przesunęła rękę otarli się nadgarstkami. Jej skóra była gładka i przyjemna w dotyku.
-Masz delikatne ręce. Zupełnie inne niż ma twój brat.
-Jakie to ma znaczenie?
-Duże. Gdy ktoś zacznie od razu ładować, a nie ma dobrej formy to...
-To co?
-Słyszałeś, co się stało, gdy ta idiotka Livia źle oceniła formę klienta.
Czarnowłosy przełknął ślinę.
-Ale co sobie ładował?
Nicole spojrzała na chłopaka z niedowierzaniem.
-No jak to, co? Herę.
-Znaczy się heroinę? - Bill wydawał się zszokowany.
-No... Tak.
W tym momencie wrócił Tom z Klausem.
-Chciałeś mnie skarmić dragami?! Pojebało cię?! - czarny naskoczył na brata.
-Wyluzuj. To tylko na poprawę humoru.
-Że co?!
-A jak inaczej chcesz się wydostać z dołka?! - tym razem to Tom krzyknął.
-Jakoś... inaczej.
-Jak?!
Bill zamilkł.
“Własny brat namawia mnie do brania narkotyków” myślał. Nie mógł wytrzymać. Wyszedł.
Klaus także się gdzieś ulotnił, natomiast Nicole stała oparta o blat stołu i wyciągnęła następnego papierosa.
-To nie moja sprawa, ale twój brat powinien sam zdecydować, czego chce – powiedziała i zapaliła peta.
Tom spojrzał na nią.
-Masz rację. Po prostu nie mogłem już patrzeć na to, jaki jest przygnębiony.
-Nie pierdol głupot. – odezwała się dziewczyna. - Powiedz mu prawdę. Chciałeś żeby zaczął brać, bo chciałeś mieć powód żeby tu przychodzić.
-Nieprawda! - krzyknął dredowaty.
-Taa? - spytała z ironią.
Tom spuścił głowę.
-Chcę się wydostać z tego całego gówna. - powiedział łamiącym się głosem. - Oddaliłem się od rodziny, przyjaciół. Znienawidzili mnie.
Zacisnął pięści. Nagle na ramieniu poczuł czyjąś rękę.
-Rodzina nie opuści cię nigdy. Choćbyś nie wiem, co robił zawsze będzie cię kochać. Prawdziwi przyjaciele pomogą w potrzebie. Nie zostawią cię samemu sobie. Musisz tylko dać sobie pomóc. - usłyszał łagodny głos Nicole.
-Skąd wiesz? - spytał, a po policzku spłynęła mu łza.
-Każdy powinien to wiedzieć. - uśmiechnęła się i otarła mu twarz. - Przestań się mazać jak jakaś ciota.
-Daj mi działkę.
-Jesteś pewien?
-Tak. Ostatni raz.
-Ćwierć grama?
-Pół.
Spojrzała na niego zdziwiona, ale poszła do Klausa. Po chwili wróciła z białym proszkiem i resztą akcesoriów.
-Chodź ze mną dobrze? - poprosił dredowaty.
-Jasne, Tom.
Poszli razem do toalety. Dredziarz zamknął się w kabinie. Nicole stała oparta o drzwi i czekała.
Trochę martwiła się o chłopaka, ponieważ pierwszy raz brał tak dużą dawkę. Pamiętała jak ona się czuła po połówce. Przez kilka minut świat się kręcił, a na drugi dzień miała olbrzymiego kaca.
*
Tom skończył podgrzewać substancję i trzymał strzykawkę przy przedramieniu. Westchnął.
“Ostatni raz” pomyślał i wbił igłę.
Przez dwie sekundy nic się nie działo, a potem pociemniało mu przed oczami. Upadł i stracił przytomność.
*
Nicole usłyszała łomot. Szybko otworzyła kabinę, w której siedział Tom. Leżał na podłodze. Czarnowłosa pozbierała akcesoria narkomana i wyrzuciła do śmietnika wszystko oprócz zapalniczki. Następnie przerzuciła rękę chłopaka przez swoje ramię i wyprowadziła go z klubu.
*
Bill stał przed wejściem do klubu i palił papierosa. Ręce trzęsły mu się ze zdenerwowania.
“Jak on mógł namawiać mnie do czegoś takiego? Przecież wie, co myślę o narkotykach”
Czuł się zdradzony przez brata.
“A jeśli on też bierze?” pomyślał z niepokojem. W tym momencie zobaczył jak z klubu wyłania się Nicole prowadząc nieprzytomnego Toma.
Podbiegł do nich z walącym sercem.
-Co mu jest? - spytał dziewczynę, bojąc się odpowiedzi.
-Ostatni raz okazał się dla niego zbyt mocny.
Bill popatrzył na nią z przerażeniem.
-Spokojnie. Stracił przytomność, ale żyje.
-Zadzwonię na pogotowie!
-Nie trzeba. On musi tylko odpocząć. Zabiorę go do siebie, a ty wracaj do domu.
-Co?!
-To, co słyszałeś. Powiedz waszej mamie, że nocuje u mnie. Nieraz przecież dzwonił do domu uprzedzić, że zostanie na noc u koleżanki. Wtedy był zbyt naćpany żeby wam się pokazać. Nie chciał żeby się wszystko wydało.
Czarnowłosy patrzył na nią z szeroko otwartymi oczami.
-Bolesne, ale to prawda. Przychodzi do nas od pół roku. Razem zaczęliśmy brać.
-Zabiorę go do domu. - powiedział chłodno Bill nie zwracając uwagi na to, co powiedziała.
-I co powiesz? “Mamusiu, sorki, że tak późno, ale Tom się naćpał i musiałem go wlec całą drogę”? Zastanów się trochę! Jutro mu przejdzie i nie tknie więcej hery.
Chłopak zamilkł i podszedł do dziewczyny.
-Dobrze. Zabierz go do siebie.
Nicole skinęła głową i chciała odejść, ale Bill chwycił brata z drugiej strony.
-Co ty robisz? - spytała czarnowłosa ze zdziwienie.
-Idę z tobą. Nie zostawię was. Zwłaszcza jego. - odpowiedział jej spokojnie.
Zawlekli Toma parę ulic dalej do starej kamienicy. Gdy byli już w mieszkaniu położyli Toma na łóżku. Bill poszedł do kuchni zadzwonić do mamy. Nicole została z dredziarzem w pokoju. Usiadła obok niego i pogładziła go po policzku.
-Kochasz go? - usłyszała głos za sobą.
-Można tak powiedzieć. - odpowiedziała nawet się nie odwracając. - Ale to raczej patologiczna miłość. Całujemy się nie czerpiąc z tego przyjemności. Po prostu jedno potrzebuje drugiego. Będąc obok siebie wiemy, że nie tkwimy sami w tym pieprzonym gównie.
Czarnowłosy był zszokowany. “Albo w tej dziewczynie nie ma ani grama wrażliwości, jaką powinna mieć, albo potrafi świetnie ukrywać uczucia.” pomyślał.
-Koniec z tym. Chcę żebyśmy znowu byli normalnymi ludźmi z normalnym życiem. - z jej głosu nie można było nic wyczuć. Jakby była maszyną, a nie młodą dziewczyną.
-Kim jesteś? - spytał.
-Naprawdę chcesz wiedzieć?
-Tak.
-Więc chodź. - wstała i złapała go za rękę. Poszli do kuchni.
-Wszystko zaczęło się dwa lata temu, gdy zginęli moi rodzice. Miałam wtedy piętnaście lat. Załamałam się. Wpadłam w złe towarzystwo i zaczęłam brać ecstazy, kwas, efedrynę, mandraks i tym podobne. Zaniedbałam siebie. Wywalili mnie ze szkoły. Wyglądałam okropnie. Potem spotkałam Klausa. Zaopiekował się mną. Dał mieszkanie i “pracę”. Miałam określać, co kto może brać. Od razu herę, czy kwas, czy haszysz, czy w ogóle się nie nadaje do brania. W końcu zostałam najlepsza w tym fachu i jestem wielkim “skarbem” dla Klausa. Żyłam sobie na tabletkach przez rok. Jednak sześć miesięcy temu wszystko się zmieniło. Wtedy poznałam Toma. Od razu chciał hery. Nadawał się, więc Klaus dał mi pół grama i wysłał nas do wucetu. Twój brat chciał tylko ćwierć, bo twierdził, że tyle mu wystarczy. Więc podzieliłam działkę. Gdy sobie władował to spytał czy też chcę. Cholernie mi się zachciało tego spróbować i... stało się. Od tamtej pory Klaus załatwiał mi heroinę. Uzależniłam się. Tom też. Przychodził coraz częściej i zostawał u mnie. Klaus był bardzo zazdrosny, więc ukrywaliśmy to, że czasem śpi u mnie. - w końcu przerwała. - Oto cała historia.
-To dlatego tak często wymykał się z domu. Ale heroina...? Nigdy bym go o to nie posądził. Chłopaki też nic nie zauważyli. A przecież znamy się tak dobrze... - chłopak pokręcił głową.
-Tom mi opowiadał o waszym zespole. Nawet słyszałam parę waszych piosenek. Podobały mi się. Gratuluję spełnienia marzeń.
-Marzeń, przez które nasze życie się zmieniło. Chciałbym żeby to wszystko okazało się snem. - Bill ukrył twarz w dłoniach.
-Pościelę ci łóżko obok Toma. - Nicole wstała i wyszła z kuchni.
Dredowaty nadal spał. Szarooka pochyliła się i pocałowała go w usta.
-Razem z tego wyjdziemy – ścisnęła dłoń Toma. - Obiecuję ci.
***
Za ewentualne błędy przepraszam. OpenOffice nie podkreśla błędów w polskich słowach, a Worda u taty nie posiadam.
Nastrój:
tagi:
No cóż... Założyłam tego bloga z myślą o opisywaniu mojego życia itd. ale tak się dłużej zastanowiłam i chyba napiszę czwarte opowiadanie xD Ale jeszcze nie jestem pewna. Zobaczymy potem. Na razie witam i pozdrawiam :)
Nastrój:
tagi:
Linki
Archiwum
2007
luty (1)marzec (2)kwiecień (2)czerwiec (2)sierpien (1)listopad (1)2009
czerwiec (1)2010
luty (1)
Ulubione













Szablon
Zrobiła , więcej i lepiej(?) na
SzE.